Na jaki Ser masz ochotę?

Labirynt

W poprzednim wpisie (który znajdziesz tutaj) zatrzymaliśmy się przy wejściu do Labiryntu. W książce Johnsona Labirynt jest definiowany jako miejsce, w którym szuka się tego, co leży w sferze pragnień; jest to niezwykłe nagromadzenie komnat i korytarzy. W przeróżnych miejscach Labiryntu można odnaleźć to, czego się poszukuje, lecz zdarza się, że znalezisko nie do końca jest takie, jakbyśmy sobie tego życzyli. Co gorsza korytarze w Labiryncie są bardzo zawiłe, ciemne, a bywa, że są ślepe. Ci, którzy potrafią się poruszać po Labiryncie odnajdują w nim to, co jest im potrzebne, a co za tym idzie  ich życie staje się coraz lepsze.

To jest codzienność, prawda? Wstajesz i próbujesz znaleźć Ser z mniejszą lub większą skutecznością, metodą prób i błędów. Bywa,  że idziesz długo; szukasz, szukasz i nic. Próba znalezienia tego, co da Ci radość, szczęście, spokój, okazuje się nieskuteczna. Załóżmy, że chcesz znaleźć pracę. Rejestrujesz się w Urzędzie Pracy, przeglądasz oferty zamieszczone przez pracodawców, raz za czas wysyłasz gdzieś dokumenty aplikacyjne. Mija miesiąc, dwa, pół roku i nic się nie zmienia. Sfrustrowany stwierdzasz, że albo jesteś beznadziejny albo nie ma pracy, której warunki by Ci w stu procentach odpowiadały. To jest przykład zawiłości Labiryntu i trudów poszukiwania metaforycznego Sera.

Masz Ser i nie masz Sera

Załóżmy, że jesteś spełnionym, szczęśliwym człowiekiem. Masz wszystko, co Ci jest do szczęścia potrzebne, czujesz błogość i spokój, jesteś posiadaczem swojego wymarzonego Sera. Zastałek i Bojek, mali ludzie z książki Johnsona, także mieli Ser. Bardzo przyzwyczaili się do jego posiadania i napisali na ścianie, że jeśli ma się Ser, jest się szczęśliwym.
Myszy Nos i Pędziwiatr każdego dnia obserwowali zasoby swojego serowego magazynu. Dokładnie analizowały jego ilość, zapach ścian. Gdy zapas Sera się skończył, dla małych ludzi to był szok. Byli na to zupełnie nieprzygotowani. Natomiast myszy nie były tym zupełnie zaskoczone. Po prostu założyły buty i wyruszyły na poszukiwania nowego Sera. Kolejnego dnia mali ludzie zajrzeli do magazynu, Sera nadal tam nie było. Wówczas Bojek napisał na ścianie: Im Ser jest dla Ciebie ważniejszy, tym bardziej chcesz go zatrzymać.

Zastałek i Bojek analizowali sytuację, zastanawiali się, jak to się stało, że magazyn stał się pusty. Wciąż do niego zaglądali, a z upływem czasu rosło w nich niezadowolenie i frustracja. Nos i Pędziwiatr postawili sobie za cel przeszukanie Labiryntu. Zapuścili się w jego nowe rejony i kontynuowali akcję. Pytanie. A co Ty robisz kiedy kończy się Twój Ser? Jaka jest metoda Twojego działania? Wszystko wokół się zmienia, więc trzeba być gotowym na zmianę.

Do przemyślenia

Nie będę streszczać całej książki, chciałabym żebyś do niej sięgnął/ sięgnęła. Niech zachętą będzie kilka pytań i porad.

Co byś zrobił, gdybyś się nie bał?
Wąchaj często swój Ser; będziesz wiedział, kiedy się psuje.
Ruch w nowym kierunku pozwala Ci znaleźć nowy Ser.
Kiedy pokonasz swój lęk, będziesz wolny.
Wyobrażenie Nowego Sera zanim go znajdziesz, sprawi, że zaczniesz go szukać.
Im szybciej zrezygnujesz ze Starego Sera, tym wcześniej znajdziesz Nowy.
Bezpieczniej jest błądzić w Labiryncie, niż pozostawać w bezserowej sytuacji.
Stare przekonania nie doprowadzą Cię do Nowego Sera.
Wierząc, że możesz znaleźć Nowy Ser, który da Ci radość, zmieniasz kurs.
Obserwuj małe zmiany. Będziesz gotów na duże, kiedy nadejdą.
Zmieniaj się razem ze swoim Serem i ciesz się tym!

 

Na dobry początek

Pierwszy post na naszym blogu nie może być o niczym innym jak tylko o początku. Mówi się, że najtrudniejszy jest pierwszy krok, a więc ten, który zapoczątkowuje dane działanie. Uwierzcie, że rozpocząć pisanie bloga wcale nie jest prosto. Kiedy czytacie te słowa, wasz wzrok płynnie przesuwa się po wyrazach, które tworzą zdania mające was doprowadzić do pewnych wniosków. Na etapie pisania nie jest to takie łatwe. Co rusz dopadają mnie wątpliwości i zadaję sobie mnóstwo pytań: „czy ludzie będą chcieli to czytać?”, „czy ktoś będzie czekał na kolejny post?”, „czy przekażę precyzyjnie, to co sobie zaplanowałam?”. Po postawieniu kropki na końcu każdego zdania następuje chwila zawahania. Czytam na głos to, co wypłynęło spod moich palców i myślę. To bardzo odpowiedzialna sprawa pisać do was. Choć nie wiem, ile osób zdecyduje się tu wejść i poświęcić temu tekstowi kilka chwil, drżą mi palce i z lekka pocą się dłonie. Nie, to nie kwestia upału (choć jest bardzo doskwierający), ale wynik ekscytacji i lekkiej dozy adrenaliny.

Początek to zawsze zmiana. Czegoś nie ma, a w wyniku podjętych kroków, tworzy się coś nowego i lepszego. W zmianę wpisane jest otwarcie się na nieznane, na ryzyko, na niepewność, na przezwyciężanie starych nawyków i tworzenie nowych. Inspiracją do tego wpisu są dwie rzeczy; po pierwsze dziś obchodzony jest dzień zmiany (czy można wymarzyć sobie lepszą datę na zapoczątkowanie czegoś?), po drugie audiobook, który po długiej przerwie znowu wpadł mi w ręce, a mianowicie „Kto zabrał mój ser?” autorstwa Spencera Johnsona. Włożyłam go wczoraj  do odtwarzacza i słuchałam podczas wykonywania nudnych czynności jak zmywanie naczyń, czy mycie podłogi.

Bohaterami historii są cztery postacie. Dwie myszy: Nos i Pędziwiatr oraz dwóch małych ludzi: Zastałek i Bojek. Ser jest metaforą ludzkich pragnień, czegoś co da szczęście. W tym miejscu zastanówcie się, co to jest, o czym marzycie, co chcielibyście osiągnąć. Czy jest to nowa praca, ciekawa relacja, pieniądze, pozycja, prestiż, zdrowie, podróże… Ilu odbiorców tego pytania, tyle odpowiedzi. I każda jest właściwa, bo w końcu chodzi o wasze szczęście, prawda? Człowiek łatwo przyzwyczaja się do dóbr, lecz czasem los, splot wielu okoliczności odbiera to, co dawało do tej pory szczęście. I wtedy następuje szok. Aby znaleźć nowy Ser, trzeba wejść do labiryntu. I tu zaczyna się zmiana. Ale tu przystanę na moment, bo kolejny post, będzie rozwinięciem tej kwestii i wierzę, że wrócicie tu, aby dowiedzieć się, co chcę wam dalej przekazać.

Wprowadzam blog Akcentu w wirtualny labirynt, w którym będę szukać metaforycznego Sera; czyli czytelników, którzy poświęcą czas na spotkanie i będą chcieli przyjść na kolejne z okazji następnego wpisu. Kiedy ich spotkam, będę bardzo szczęśliwa. I wszyscy, którzy tworzą Akcent- Centrum Edukacji w Cieszynie również.